Korzystając z tego że czekałem na dziewczynę, poszedłem po dwie butelki wody, mogą się przydać, natomiast Aleks poleciał po swoją piłkę i wrócił już po kilku chwilach. [...] Dotarliśmy na boisko, zaczęliśmy się kiwać itp. była całkiem niezła zabawa.
Gen?
piątek, 23 października 2015
poniedziałek, 19 października 2015
Od Genevieve - CD historii Axela
Uśmiechnęłam się lekko.
- Szczerze mówiąc to nie wiem, czy to dobry pomysł - mruknęłam. Nie dość, że byłam w sukience to jeszcze przecież towarzyszył mi Eddie. Oczywiście, mój mops najwyraźniej nie miał nic przeciwko. Skakał wokół mnie, wyraźnie prosząc o pozwolenie, by urwać się ze smyczy. Zgromiłam go wzrokiem, pamiętając o jego wcześniejszym wybryku. Nie przejął się tym.
- No, daj spokój - zachęcał mnie Axel, uśmiechając się przy tym szelmowsko.
W reszcie nie wytrzymałam.
- Okej - mruknęłam. - Skoczę tylko do pokoju się przebrać. Idziesz ze mną?
Skinął głową i raz ruszyliśmy w kierunku mojego pokoju.
Axel?
Brak weny :/
Od Axela do Genevieve
- Wszystko w porządku? - spytałem po chwili.
- Tak, jasne. - uśmiechnęła się lekko otrzepując z piachu.
- Wracasz już? - spytałem, pokręciła przecząco głową. - To chodź, mam pomysł. - Uśmiechnąłem się tajemniczo.
Zzłapałem dziewczynę za rękę i pociągnąłem w stronę boiska. Trening się już skończył i wszyscy rozeszli więc całe boisko mieliśmy dla siebie. Miała trochę nieodpowiednie buty, dlatego dałem jej z szatni.
- Spokojnie, Nowe. Nikt ich nie nosił, prosto z kartonu. Jak ktoś zapomni specjalnych butów to może sobie wziąć i zatrzymać. - wyjaśniłem - Oj no chodź nie bądź taka. - Uśmiechnąłem się przerzucając piłkę z dłoni do dłoni.
Genevieve?
- Tak, jasne. - uśmiechnęła się lekko otrzepując z piachu.
- Wracasz już? - spytałem, pokręciła przecząco głową. - To chodź, mam pomysł. - Uśmiechnąłem się tajemniczo.
Zzłapałem dziewczynę za rękę i pociągnąłem w stronę boiska. Trening się już skończył i wszyscy rozeszli więc całe boisko mieliśmy dla siebie. Miała trochę nieodpowiednie buty, dlatego dałem jej z szatni.
- Spokojnie, Nowe. Nikt ich nie nosił, prosto z kartonu. Jak ktoś zapomni specjalnych butów to może sobie wziąć i zatrzymać. - wyjaśniłem - Oj no chodź nie bądź taka. - Uśmiechnąłem się przerzucając piłkę z dłoni do dłoni.
Genevieve?
niedziela, 18 października 2015
Od Genevieve - CD historii Axela
Uniosłam brwi, patrząc za odchodzącym chłopakiem. Nie mogłam się również powstrzymać i parsknęłam śmiechem. Eddie mi zrównał. To znaczy, po psiemu. Parsknął, faktycznie, ale to było raczej oburzone parsknięcie. Bez wątpienia uważał, że był głaskany stanowczo za krótko. Przewróciłam tylko oczami i klęknęłam obok niego, drapiąc go za uchem, a on zamerdał krótkim ogonkiem.
- Już możemy wracać? - zapytałam go, jednak Eddie był tylko psem, więc raczej nie liczyłam na odpowiedź. No, chyba, że odpowiedzią może być fakt, iż odbiegł ode mnie, a ja musiałam wstać i podbiec, by go dogonić. Uznał to najwyraźniej za wyzwanie i zaczął biec, a jako iż ja byłam na wysokim obcasach, było mi to totalnie nie na rękę. - Zwolnij! - krzyknęłam za nim, jednak ten nie słuchał. Pędził przed siebie dalej. Starałam się chociaż trochę dotrzymać mu kroku, jednak nic z tego. W pewnym momencie po prostu potknęłam się i wywróciłam. Za nim się obejrzałam, siedziałam już tyłkiem na ziemi, a Eddie był obok mnie, szczerząc się po psiemu. - Zły pies - burknęłam, podnosząc się i otrzepując z ziemi. - Możesz zapomnieć dzisiaj o swoim przysmaku - oznajmiłam, zdenerwowana. Na szczęście nikogo nie było, więc raczej nikt nie zobaczył mojego upadku. I bardzo dobrze.
Przynajmniej tak sądziłam, bo po chwili usłyszałam cichy śmiech. Gdy się odwróciłam, dostrzegłam Axela w stroju sportowym. Domyśliłam się, że znowu musiał biec po piłkę, którą teraz trzymał w dłoniach. Prychnęłam cicho, ale ja również nie mogłam powstrzymać się ze śmiechem.
- Daj mi spokój - mruknęłam, uśmiechając się lekko.
Axel?
piątek, 16 października 2015
Od Axela c.d Genevieve
Podniosłem lekko rękę, w geście pożegnania. Gdy skończyłem czyszczenie Norbiego, udałem się do siodlarni po siodło, czaprak, owijki, nauszniki i ogłowie.

Wyprowadziłem go ze stajni i ruszyliśmy w stronę lasu a Aleks biegał kawałek przed nami. Wróciliśmy dopiero po kilku godzinach, po powrocie musiałem obmyć Norbiemu nogi wodą, ponieważ przez całą noc padało i zrobiło się niezłe błoto. [...] Wróciłem do akademii, wziąłem prysznic. Było już południe, więc czas było zbierać się na trening. Zarzuciłem na ramię plecak, wziąłem kask i ruszyłem w stronę garażów. Wsiadłem na swojego crossa i ruszyłem w stronę boiska. Gdy byłem na miejscu, wszedłem do szatni gdzie nie było jeszcze nikogo. Przebrałem się w spodenki, koszulkę, podkolanówki, korki i ochraniacze.




Wziąłem piłkę i ruszyłem na boisko gdzie zacząłem się rozgrzewać. [...]
- Axel, po piłkę biegiem! - krzyknął trener.
Wywróciłem oczami i ruszyłem w kierunku ścieżki leśnej, gdzie wyleciała piłka. Schyliłem się po nią, a gdy się wyprostowałem, przede mną stała dziewczyna ze stajni, Genevieve.
- O hej. - uśmiechnąłem się lekko, po tym, spostrzegłem mopsa stojącego obok nogi dziewczyny. - Fajny. - pogłaskałem go lekko po głowie, po tym posłałem dziewczynie uśmiech i ruszyłem w kierunku trenera, który czekał zniecierpliwiony na piłkę.
Genevieve?

- Axel, po piłkę biegiem! - krzyknął trener.
Wywróciłem oczami i ruszyłem w kierunku ścieżki leśnej, gdzie wyleciała piłka. Schyliłem się po nią, a gdy się wyprostowałem, przede mną stała dziewczyna ze stajni, Genevieve.
- O hej. - uśmiechnąłem się lekko, po tym, spostrzegłem mopsa stojącego obok nogi dziewczyny. - Fajny. - pogłaskałem go lekko po głowie, po tym posłałem dziewczynie uśmiech i ruszyłem w kierunku trenera, który czekał zniecierpliwiony na piłkę.
Genevieve?
Od Genevieve - CD historii Axela
Uśmiechnęłam się, patrząc jak koń Axela rży z zadowoleniem. To przypomniało mi, że moja towarzyszka ciągle cierpliwie czeka, aż wreszcie raczę poczęstować ją marchewkami. Bez słowa ominęłam chłopaka i udałam się w kierunku Abbadon. Byłam niemal pewna, że szczerzyła swoje końskie zęby w uśmiechu. Nie mogłam się powstrzymać i parsknęłam śmiechem. Świetnie. Teraz pewnie wychodziła na wariatkę.
- Jak się nazywa? - zapytałam, kiwając głową w kierunku konia Axela.
- Norbi - przedstawił ogiera, klepiąc go po pysku. - A twój?
- Abbadon - zauważyłam, że uniósł brwi. - Wiem, że to dziwne imię. Jeśli chociaż trochę orientujesz się w biblijnym świecie to inaczej anioł zagłady, który ma zostać zesłany podczas apokalipsy. Nie to żebym była jakąś satanistką, czy coś w tym stylu - przewróciłam oczami. - Nie jestem zbyt religijna, lecz zwyczajnie interesuję się mitologią chrześcijańską. Jest naprawdę ciekawa, szczególnie część z apokalipsą.
- Tyle rzeczy może się kryć pod imieniem - mruknął z uśmiechem, który odwzajemniłam. - Często tu przychodzisz? Chyba wcześniej cię nie widziałem.
- Ja ciebie też nie, chociaż przychodzę naprawdę często - powiedziałam, wzruszając ramionami. - Cóż, ale w końcu się spotkaliśmy - pogłaskałam Abbadon, patrząc jak gryzie marchew. Kiedy skończyła, dała mi znać w jakiś koński sposób, że jest gotowa do drogi. - My już będziemy lecieć. Cześć - skinęłam głową na pożegnanie i wyszłam, trzymając jedną rękę Abbie.
Axel?
środa, 14 października 2015
Od Axela do Genevieve
Dziś, tak jak od tygodnia planowaliśmy, razem z Norbim postanowiliśmy wyjechać na poranny teren, nieco dłuższy niż zazwyczaj. Przez pewien czas nie mogliśmy tego robić, gdyż doszło do załamania pogody, przez kilka dni padało a żaden z nas nie lubi moknąć. Szczotkowałem go właśnie, jednocześnie głaszcząc po szyi, Aleks siedział obok nogi ogiera grzecznie czekając aż wyruszymy. Gdy usłyszałem czyjeś kroki odwróciłem wzrok od grzbietu konia i skierowałem go w stronę dobiegających odgłosów. Dosłownie kilka sekund później moim oczu ukazała się dziewczyna o kasztanowych włosach, uśmiechnęła się do mnie miło, dlatego też odwzajemniłem gest.
- Hej. - odpowiedziałem po chwili.
- To twój koń? - spytała, kierując wzrok na kasztanka. Skinąłem twierdząco głową. - Jestem Genevieve. - przedstawiła się.
- Axel. - Zrobiłem to samo, odkładając szczotkę do skrzyneczki z rzeczami Norbiego.
Genevieve?
- Hej. - odpowiedziałem po chwili.
- To twój koń? - spytała, kierując wzrok na kasztanka. Skinąłem twierdząco głową. - Jestem Genevieve. - przedstawiła się.
- Axel. - Zrobiłem to samo, odkładając szczotkę do skrzyneczki z rzeczami Norbiego.
Genevieve?
Od Genevieve [do Axela]
Lekki dreszcz zimna przechodzący przez moje ciało uświadomił mi, że nie zamknęłam na noc okna. Ponownie. Jakby tego było mało nikłe promienie słońca padały prosto na moją twarz, tworząc przy tym razem z wiaterkiem nieprzyjemną mieszankę gorąca i zimna. Jak ja nienawidziłam poranków. Eddie, mój mops, najwyraźniej był tego samego zdania, ponieważ zaskomlał obok mnie, mocniej się we mnie wtulając. Objęłam go ramieniem troszeczkę mocniej, chociaż po całej nocy przytulania go, rękę miałam zdrętwiałą. Nie mogłam jednak narzekać. To Eddie był tu przecież królem i panem.
Jakieś trzy minuty po pobudce, wreszcie zadzwonił mój budzik. Jęknęłam, przeciągając się. Była przecież sobota. Dlaczego miałabym ustawiać budzik na sobotę? Otworzyłam oczy. I to jeszcze na siódmą trzydzieści? To było przecież kompletnie nie w moim stylu. Uwielbiałam spać.
I wtedy sobie przypomniałam postanowienie, jakie wymyśliłam sobie poprzedniego wieczora. Chciałam przecież wstać wcześniej, by udać się do Abbadon. Moja piękna klacz była ostatnio stanowczo zaniedbana. Nie jeździłam na niej od ponad tygodnia, lecz to głównie dlatego, iż ostatnio uczepiło się mnie przeziębienie. Nie mogłam, jednak jej tak opuszczać. Musiałam wreszcie odwiedzić moją kompankę.
Odepchnęłam Eddi'ego, przez co ten spadł na ziemię i warknął cicho. Zignorowałam go, wstając i przygotowując się do wyjścia. Rzadko jadałam śniadania, więc od razu umyłam zęby i wykonałam codzienny, poranny rytuał, w którego skład wchodziło przemywanie twarzy różnymi preparatami, nakładanie odpowiedniej ilości makijażu i układanie włosów. Zdążyłam również też ubrać się w mój czarny, dżokejski strój. Był on raczej klasyczny, jednak ciągle modny. Bardzo mi się podobał.
Po jakimś czasie byłam wreszcie gotowa. Pogłaskałam Eddi'ego na pożegnanie i ruszyłam w kierunku stajni.
Do Crystal Academy chodziłam już ponad rok. Moja matka zapisała mnie tu w wieku szesnastu lat. Mój brat również niedługo miał rozpocząć tu naukę. Szczerze mówiąc to nie mogłam się doczekać, jednak nie z wrednych powodów. Zawsze miałam dobre relacje z Peter'em i cieszyłam się, że ponownie będziemy mogli chodzić do jednej szkoły, tym razem prywatnej.
Nie ukrywałam, iż bardzo mi się tutaj podobało. Główny budynek był ładny, podobnie jak akademik. Codziennie chodziłam również do parku, spacerując z Eddi'm, jednak często wynajmowałam do tego zadania młodszych uczniów. Nie zawsze miałam przecież czas, ale miałam pieniądze. Wiedziałam, jednak, że normalny spacer nie zastąpi mojemu mopsowi szczęśliwym chwil spędzonych ze swoją panią, więc starałam się wyprowadzać go jak najczęściej.
Sporo czasu spędzałam również miasteczku Darrivel. Według mnie było ona nie lada urocze. Zawierało również w sobie parę sklepów z ubraniami i klubów nocnych, więc moja dziewczęca natura również nie narzekała. Pamiętam, że pół roku temu podłączyłam się do komputera burmistrza i przejrzałam jego dane do Darrivel. Historia tego miejsca była naprawdę ciekawa. Oczywiście, mogłam popytać mieszkańców. Ale gdzie tu zabawa? Hakerstwo było przecież znacznie ciekawsze.
Abbadon stała w swoim normalnym miejscu. Podeszłam do niej z szerokim uśmiechem na ustach, a on zarżała, zadowolona, że wreszcie postanowiłam ją odwiedzić. Przygotowanie ją do jazdy trwało dosłownie chwilkę. Wcześniej trzeba było ją, jednak nakarmić, więc ruszyłam po trochę marchewek.
Wróciłam jakiś czas później i zauważyłam, że mam w stajni towarzystwo. Przed, jak sądziłam, swoim koniem, stał jakiś chłopak, którego wcześniej tutaj nie widziałam, co było dziwne, ponieważ bywałam bardzo często w stajniach. Uśmiechnęłam się przyjaźnie w jego stronę.
- Cześć - przywitałam się, czekając na jego reakcję.
Axel?
Genevieve Blanchard
Imię: Genevieve
Pseudonim: Gen
Nazwisko: Blanchard
Wiek: 17 lat
Charakter: Można o Genevieve powiedzieć naprawdę wiele. Jest ona raczej osobą otwartą na świat i towarzyską, jednak nie brakuje jej nutki tajemniczości. Niekiedy woli zostać sama w swoim pokoju, czytając dobrą książkę i słuchając muzyki. Imprezy, jednak ani trochę jej nie przeszkadzają. Uwielbia brać w nich udział oraz flirtować. Cieszy się mocną głową, aczkolwiek nie raz zdarzyło się, że wróciła do domu pijana. W jej charakterze nie brakuje również sarkazmu i ironii. Można powiedzieć, że żyje po to, by żartować sobie z ludzi, jednak nie jest przy tym okrutna. Kiedy trzeba, potrafi oczywiście zaleźć człowiekowi za skórę. Bywa wredna i niesamowicie uparta. Jeśli już coś sobie postanowi, wytrwale będzie dążyć do celu. Nie można powiedzieć o niej jako o osobie leniwej. Bez wątpienia jest również charyzmatyczna i skłonna do poświęceń. Trudno się wzrusza, a płacze jeszcze mniej. Czas sprawił, że jest odporna na wszelkie przykrości związane z nieszczęściami innych. Sama miała ich już za dużo. Jest również zaradna i bardzo inteligentna. Szybko się uczy. Najczęściej można się z nią dogadać, jednak bez wątpienia nie radzi się mieć ją za wroga. Gen bywa destrukcyjna.
Aparycja: Jest szczupłą kasztanowłosą dziewczyną o kobiecych kształtach. Twarz ma owalną i ładną – kości policzkowe są wysokie, nos prosty, a ciemnoróżowe usta pełne. Okrągłe i duże oczy ma w kolorze ciemnobrązowym. Cerę ma jasną. Na nadgarstku ma wytatuowany symbol nieskończoności.
Rodzina: Ojciec był żołnierzem i umarł podczas wojny w Afganistanie. Matka nazywa się Madeline i pracuje jako dyrektorka dużej działalności przedsiębiorczej, dzięki czemu rodzinie Gen nigdy nie brakowało odpowiednich dochodów. Ma jeszcze młodszego, czternastoletniego brata, imieniem Peter.
Partner: -
Hobby: Czytanie książek | Pisanie wierszy, opowiadań | Hakerstwo | Imprezowanie | Okazjonalne granie na pianinie i gitarze | Polityka | Psychologia | Jazda konna |
Ciekawostki*: W każdej szkole – do jakiej uczęszczała – była przewodniczącą samorządu uczniowskiego. | Gdy bierze udział w jakimś konkursie, zawsze wygrywa. | W przyszłości ma zamiar zostać psychologiem, bądź behawiorystą. | Zna się na hakerstwie. Kiedy miała trzynaście lat, dostała nawet grzywnę za włamywanie się na strony szkoły i ziemianie ocen. | Zawsze była trójkową uczennicą, jednak z języka angielskiego i historii dostawała same piątki. | Miała dziewięć lat, gdy umarł jej ojciec. Załamała się wtedy i nie odzywała się przez kilka miesięcy. | Czyta głównie fantastykę i horrory. | Jest uzależniona od oglądania seriali i picia kawy, szczególnie mokki. | Jeździ konno od szóstego roku życia. Nie wyobraża sobie życia bez tego. |
Pokój: 6
Zwierzaki:
Abbadon:
Eddie:
Inne zdjęcia:
Steruje: Amzi66
Pseudonim: Gen
Nazwisko: Blanchard
Wiek: 17 lat
Charakter: Można o Genevieve powiedzieć naprawdę wiele. Jest ona raczej osobą otwartą na świat i towarzyską, jednak nie brakuje jej nutki tajemniczości. Niekiedy woli zostać sama w swoim pokoju, czytając dobrą książkę i słuchając muzyki. Imprezy, jednak ani trochę jej nie przeszkadzają. Uwielbia brać w nich udział oraz flirtować. Cieszy się mocną głową, aczkolwiek nie raz zdarzyło się, że wróciła do domu pijana. W jej charakterze nie brakuje również sarkazmu i ironii. Można powiedzieć, że żyje po to, by żartować sobie z ludzi, jednak nie jest przy tym okrutna. Kiedy trzeba, potrafi oczywiście zaleźć człowiekowi za skórę. Bywa wredna i niesamowicie uparta. Jeśli już coś sobie postanowi, wytrwale będzie dążyć do celu. Nie można powiedzieć o niej jako o osobie leniwej. Bez wątpienia jest również charyzmatyczna i skłonna do poświęceń. Trudno się wzrusza, a płacze jeszcze mniej. Czas sprawił, że jest odporna na wszelkie przykrości związane z nieszczęściami innych. Sama miała ich już za dużo. Jest również zaradna i bardzo inteligentna. Szybko się uczy. Najczęściej można się z nią dogadać, jednak bez wątpienia nie radzi się mieć ją za wroga. Gen bywa destrukcyjna.
Aparycja: Jest szczupłą kasztanowłosą dziewczyną o kobiecych kształtach. Twarz ma owalną i ładną – kości policzkowe są wysokie, nos prosty, a ciemnoróżowe usta pełne. Okrągłe i duże oczy ma w kolorze ciemnobrązowym. Cerę ma jasną. Na nadgarstku ma wytatuowany symbol nieskończoności.
Rodzina: Ojciec był żołnierzem i umarł podczas wojny w Afganistanie. Matka nazywa się Madeline i pracuje jako dyrektorka dużej działalności przedsiębiorczej, dzięki czemu rodzinie Gen nigdy nie brakowało odpowiednich dochodów. Ma jeszcze młodszego, czternastoletniego brata, imieniem Peter.
Partner: -
Hobby: Czytanie książek | Pisanie wierszy, opowiadań | Hakerstwo | Imprezowanie | Okazjonalne granie na pianinie i gitarze | Polityka | Psychologia | Jazda konna |
Ciekawostki*: W każdej szkole – do jakiej uczęszczała – była przewodniczącą samorządu uczniowskiego. | Gdy bierze udział w jakimś konkursie, zawsze wygrywa. | W przyszłości ma zamiar zostać psychologiem, bądź behawiorystą. | Zna się na hakerstwie. Kiedy miała trzynaście lat, dostała nawet grzywnę za włamywanie się na strony szkoły i ziemianie ocen. | Zawsze była trójkową uczennicą, jednak z języka angielskiego i historii dostawała same piątki. | Miała dziewięć lat, gdy umarł jej ojciec. Załamała się wtedy i nie odzywała się przez kilka miesięcy. | Czyta głównie fantastykę i horrory. | Jest uzależniona od oglądania seriali i picia kawy, szczególnie mokki. | Jeździ konno od szóstego roku życia. Nie wyobraża sobie życia bez tego. |
Pokój: 6
Zwierzaki:
Abbadon:
Eddie:
Inne zdjęcia:
Steruje: Amzi66
Od Axela do Isabel
Dzień był pochmurny, deszczowy i raczej wietrzny. Siedziałem na parapecie ze słuchawkami w uszach, zupełnie się wyłączając. Oparłem głowę o szybę i powoli odprowadzałem wzrokiem spływającą po oknie krople deszczu, które co jakiś czas łączyły się ze sobą a później ginęły nie wiadomo gdzie. Zapewne znikały, przestawały istnieć. Jak my, kiedy nie jesteśmy już nikomu do niczego potrzebni. To smutne, lecz prawdziwe.

Z transu wyrwał mnie krzyk jednej z kucharek wołającą wszystkich na obiad. Nie zbyt chciało mi się tam schodzić, jednak byłem trochę głody więc niechętnie wszedłem z parapetu, odłożyłem słuchawki na łóżko a telefon schowałem do kieszeni, wyszedłem z pokoju zamykając go na klucz i kierując się w stronę stołówki.
- Niezła kolejka, co? - usłyszałem kobiecy głos za sobą. Odwróciłem się i zobaczyłem blondynkę, trochę niższą ode mnie. Uśmiechnąłem się lekko i skinąłem zgodnie głową. - Jestem Isabel. - wyciągnęła w moją stronę dłoń, uśmiechając się.
- Niezła kolejka, co? - usłyszałem kobiecy głos za sobą. Odwróciłem się i zobaczyłem blondynkę, trochę niższą ode mnie. Uśmiechnąłem się lekko i skinąłem zgodnie głową. - Jestem Isabel. - wyciągnęła w moją stronę dłoń, uśmiechając się.
- Axel. - zrobiłem to samo, z takim samym wyrazem twarzy co ona.
Isabel?
Axel Asher
Imię: Axel
Pseudonim*: Ax
Nazwisko: Asher
Wiek: 18 lat
Charakter: Axel to uroczy chłopak, któremu urokowi nie trudno ulec. Szczęście swojej partnerki jest dla niego priorytetem, swoją wybrankę traktuje jak księżniczkę. Jest człowiekiem którego bardzo trudno wyprowadzić z równowagi, jednak czasem puszczają mu nerwy. Jest zdolny do poświęceń, zawsze staje w obronie słabszych. Jednak oczywiście nie można go oceniać w samych superlatywach, bowiem nikt nie jest idealny. Chłopak jest nadzwyczaj uparty, w pracy to plus, w życiu osobistym... już nie koniecznie. Wiele osób denerwuje jego zawziętość. Nie odpuści, dopóki nie osiągnie tego co chce. Trudno cokolwiek z niego wyciągnąć, w tym głównie co czuje, wszystko to wiąże się z jego przeszłością. Jest szczery do bólu, nawet jeśli prawda miałaby zaboleć. Jest dość skryty, ciężko cokolwiek z niego wyciągnąć, a zwłaszcza wyczuć co czuje. W życiu wiele przeszedł i ciężko zdobyć jego zaufanie.
Aparycja: Postawny brunet o hipnotyzujących brązowych oczach. Ma gęste włosy, codziennie zaczesane w górę. Jest umięśniony, wysportowany. Jest dość wysoki, ma ok. 175 cm wzrostu. Na wewnętrznej stronie nadgarstku ma niewielki tatuaż.
Rodzina: Ojca nie chce znać, matka zmarła gdy był mały, jest jedynakiem.
Partnerka: Szuka, jednak nic na siłę.
Hobby: Jak większość chłopaków, lubi piłkę nożną. Jest fanem wyścigów samochodowych, sportowych aut oraz motorów. Jednak nie wszystkich, głównie ścigacze i crossy. W wolnych chwilach szkicuje, jednak nikt nigdy nie widział jego rysunków, a ma ich dość sporo. Świetnie śpiewa, jednak się do tego nie przyznaje, poza tym gra na gitarze i keyboardzie. Lubi też skateboard, snowboard, bregdens. No i kocha się wspinać. Kocha też jeździectwo.
Ciekawostki: Gra w klubie piłkarskim; W swoim garażu, ma kilka swoich sportowych aut i motorów; Ma na klatce piersiowej i ramieniu parę ran po nieudanej próbie samobójczej; Czasem startuje w nielegalnych wyścigach samochodowych
Pokój: Nr 15
Zwierzak(i):
Norbi:
Aleks:
Inne zdjęcia*:
Steruje: Artie
Pseudonim*: Ax
Nazwisko: Asher
Wiek: 18 lat
Charakter: Axel to uroczy chłopak, któremu urokowi nie trudno ulec. Szczęście swojej partnerki jest dla niego priorytetem, swoją wybrankę traktuje jak księżniczkę. Jest człowiekiem którego bardzo trudno wyprowadzić z równowagi, jednak czasem puszczają mu nerwy. Jest zdolny do poświęceń, zawsze staje w obronie słabszych. Jednak oczywiście nie można go oceniać w samych superlatywach, bowiem nikt nie jest idealny. Chłopak jest nadzwyczaj uparty, w pracy to plus, w życiu osobistym... już nie koniecznie. Wiele osób denerwuje jego zawziętość. Nie odpuści, dopóki nie osiągnie tego co chce. Trudno cokolwiek z niego wyciągnąć, w tym głównie co czuje, wszystko to wiąże się z jego przeszłością. Jest szczery do bólu, nawet jeśli prawda miałaby zaboleć. Jest dość skryty, ciężko cokolwiek z niego wyciągnąć, a zwłaszcza wyczuć co czuje. W życiu wiele przeszedł i ciężko zdobyć jego zaufanie.
Aparycja: Postawny brunet o hipnotyzujących brązowych oczach. Ma gęste włosy, codziennie zaczesane w górę. Jest umięśniony, wysportowany. Jest dość wysoki, ma ok. 175 cm wzrostu. Na wewnętrznej stronie nadgarstku ma niewielki tatuaż.
Rodzina: Ojca nie chce znać, matka zmarła gdy był mały, jest jedynakiem.
Partnerka: Szuka, jednak nic na siłę.
Hobby: Jak większość chłopaków, lubi piłkę nożną. Jest fanem wyścigów samochodowych, sportowych aut oraz motorów. Jednak nie wszystkich, głównie ścigacze i crossy. W wolnych chwilach szkicuje, jednak nikt nigdy nie widział jego rysunków, a ma ich dość sporo. Świetnie śpiewa, jednak się do tego nie przyznaje, poza tym gra na gitarze i keyboardzie. Lubi też skateboard, snowboard, bregdens. No i kocha się wspinać. Kocha też jeździectwo.
Ciekawostki: Gra w klubie piłkarskim; W swoim garażu, ma kilka swoich sportowych aut i motorów; Ma na klatce piersiowej i ramieniu parę ran po nieudanej próbie samobójczej; Czasem startuje w nielegalnych wyścigach samochodowych
Pokój: Nr 15
Zwierzak(i):
Norbi:
Aleks:
Inne zdjęcia*:
Steruje: Artie
Isabel Hale
Imię: Isabel
Pseudonim: Is, Isa
Nazwisko: Hale
Wiek: 18 lat
Charakter: Isabel jest miłą i otwartą na nowe znajomości osobą. Dziewczyna nie należy do ludzi, którzy potrafią przespać cały dzień, wręcz przeciwnie, jest bardzo aktywna. Is jest bardzo szczerą osobą, w związku z czym nie znosi, kiedy ktoś ją okłamuje. Jest odrobinę szalona, ale w tym pozytywnym sensie. Lojalna w stosunku do przyjaciół. Łatwo ufa ludziom. Kocha zwierzęta. Isabel jest bardzo charyzmatyczna i inteligentna. Ma świetną pamięć.
Aparycja: Isabel to niewysoka (163 cm), szczupła i wysportowana dziewczyna. Ma blond włosy sięgające jej mniej więcej do ramion. Jej oczy są intensywnie błękitne. Na prawej dłoni ma wytatyowane trzy jaskółki.
Rodzina: ojciec - Thomas Hale; matka - Amanda Hale; starszy brat - Josh Hale
Partner: jeśli spotka odpowiednią osobę, to czemu nie
Hobby: gra na girarze, spiew, szkicowanie, pływanie, bieganie, broń palna
Ciekawostki: ma za sobą nieudaną próbę samobójczą, ale nigdy i nikomu nie mówi nic na ten temat; jest jedną z najpopularniejszych osób w szkole; jest wielką fanką siatkówki, pomio że sama nie gra
Pokój: nr 4
Steruje: True Alpha (howrse); forgotten (doggi)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)



