- Wszystko w porządku? - spytałem po chwili.
- Tak, jasne. - uśmiechnęła się lekko otrzepując z piachu.
- Wracasz już? - spytałem, pokręciła przecząco głową. - To chodź, mam pomysł. - Uśmiechnąłem się tajemniczo.
Zzłapałem dziewczynę za rękę i pociągnąłem w stronę boiska. Trening się już skończył i wszyscy rozeszli więc całe boisko mieliśmy dla siebie. Miała trochę nieodpowiednie buty, dlatego dałem jej z szatni.
- Spokojnie, Nowe. Nikt ich nie nosił, prosto z kartonu. Jak ktoś zapomni specjalnych butów to może sobie wziąć i zatrzymać. - wyjaśniłem - Oj no chodź nie bądź taka. - Uśmiechnąłem się przerzucając piłkę z dłoni do dłoni.
Genevieve?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz