niedziela, 18 października 2015

Od Genevieve - CD historii Axela

Uniosłam brwi, patrząc za odchodzącym chłopakiem. Nie mogłam się również powstrzymać i parsknęłam śmiechem. Eddie mi zrównał. To znaczy, po psiemu. Parsknął, faktycznie, ale to było raczej oburzone parsknięcie. Bez wątpienia uważał, że był głaskany stanowczo za krótko. Przewróciłam tylko oczami i klęknęłam obok niego, drapiąc go za uchem, a on zamerdał krótkim ogonkiem.
- Już możemy wracać? - zapytałam go, jednak Eddie był tylko psem, więc raczej nie liczyłam na odpowiedź. No, chyba, że odpowiedzią może być fakt, iż odbiegł ode mnie, a ja musiałam wstać i podbiec, by go dogonić. Uznał to najwyraźniej za wyzwanie i zaczął biec, a jako iż ja byłam na wysokim obcasach, było mi to totalnie nie na rękę. - Zwolnij! - krzyknęłam za nim, jednak ten nie słuchał. Pędził przed siebie dalej. Starałam się chociaż trochę dotrzymać mu kroku, jednak nic z tego. W pewnym momencie po prostu potknęłam się i wywróciłam. Za nim się obejrzałam, siedziałam już tyłkiem na ziemi, a Eddie był obok mnie, szczerząc się po psiemu. - Zły pies - burknęłam, podnosząc się i otrzepując z ziemi. - Możesz zapomnieć dzisiaj o swoim przysmaku - oznajmiłam, zdenerwowana. Na szczęście nikogo nie było, więc raczej nikt nie zobaczył mojego upadku. I bardzo dobrze. 
Przynajmniej tak sądziłam, bo po chwili usłyszałam cichy śmiech. Gdy się odwróciłam, dostrzegłam Axela w stroju sportowym. Domyśliłam się, że znowu musiał biec po piłkę, którą teraz trzymał w dłoniach. Prychnęłam cicho, ale ja również nie mogłam powstrzymać się ze śmiechem.
- Daj mi spokój - mruknęłam, uśmiechając się lekko.

Axel?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz