piątek, 16 października 2015

Od Genevieve - CD historii Axela

Uśmiechnęłam się, patrząc jak koń Axela rży z zadowoleniem. To przypomniało mi, że moja towarzyszka ciągle cierpliwie czeka, aż wreszcie raczę poczęstować ją marchewkami. Bez słowa ominęłam chłopaka i udałam się w kierunku Abbadon. Byłam niemal pewna, że szczerzyła swoje końskie zęby w uśmiechu. Nie mogłam się powstrzymać i parsknęłam śmiechem. Świetnie. Teraz pewnie wychodziła na wariatkę.
- Jak się nazywa? - zapytałam, kiwając głową w kierunku konia Axela. 
- Norbi - przedstawił ogiera, klepiąc go po pysku. - A twój?
- Abbadon - zauważyłam, że uniósł brwi. - Wiem, że to dziwne imię. Jeśli chociaż trochę orientujesz się w biblijnym świecie to inaczej anioł zagłady, który ma zostać zesłany podczas apokalipsy. Nie to żebym była jakąś satanistką, czy coś w tym stylu - przewróciłam oczami. - Nie jestem zbyt religijna, lecz zwyczajnie interesuję się mitologią chrześcijańską. Jest naprawdę ciekawa, szczególnie część z apokalipsą.
- Tyle rzeczy może się kryć pod imieniem - mruknął z uśmiechem, który odwzajemniłam. - Często tu przychodzisz? Chyba wcześniej cię nie widziałem.
- Ja ciebie też nie, chociaż przychodzę naprawdę często - powiedziałam, wzruszając ramionami. - Cóż, ale w końcu się spotkaliśmy - pogłaskałam Abbadon, patrząc jak gryzie marchew. Kiedy skończyła, dała mi znać w jakiś koński sposób, że jest gotowa do drogi. - My już będziemy lecieć. Cześć - skinęłam głową na pożegnanie i wyszłam, trzymając jedną rękę Abbie. 

Axel?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz