środa, 14 października 2015

Od Axela do Genevieve

Dziś, tak jak od tygodnia planowaliśmy, razem z Norbim postanowiliśmy wyjechać na poranny teren, nieco dłuższy niż zazwyczaj. Przez pewien czas nie mogliśmy tego robić, gdyż doszło do załamania pogody, przez kilka dni padało a żaden z nas nie lubi moknąć. Szczotkowałem go właśnie, jednocześnie głaszcząc po szyi, Aleks siedział obok nogi ogiera grzecznie czekając aż wyruszymy. Gdy usłyszałem czyjeś kroki odwróciłem wzrok od grzbietu konia i skierowałem go w stronę dobiegających odgłosów. Dosłownie kilka sekund później moim oczu ukazała się dziewczyna o kasztanowych włosach, uśmiechnęła się do mnie miło, dlatego też odwzajemniłem gest.
- Hej. - odpowiedziałem po chwili.
- To twój koń? - spytała, kierując wzrok na kasztanka. Skinąłem twierdząco głową. - Jestem Genevieve. - przedstawiła się.
- Axel. - Zrobiłem to samo, odkładając szczotkę do skrzyneczki z rzeczami Norbiego.

Genevieve?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz