piątek, 23 października 2015

Od Axela do Genevieve

Korzystając z tego że czekałem na dziewczynę, poszedłem po dwie butelki wody, mogą się przydać, natomiast Aleks poleciał po swoją piłkę i wrócił już po kilku chwilach. [...] Dotarliśmy na boisko, zaczęliśmy się kiwać itp. była całkiem niezła zabawa.
Gen?

poniedziałek, 19 października 2015

Od Genevieve - CD historii Axela

Uśmiechnęłam się lekko.
- Szczerze mówiąc to nie wiem, czy to dobry pomysł - mruknęłam. Nie dość, że byłam w sukience to jeszcze przecież towarzyszył mi Eddie. Oczywiście, mój mops najwyraźniej nie miał nic przeciwko. Skakał wokół mnie, wyraźnie prosząc o pozwolenie, by urwać się ze smyczy. Zgromiłam go wzrokiem, pamiętając o jego wcześniejszym wybryku. Nie przejął się tym.
- No, daj spokój - zachęcał mnie Axel, uśmiechając się przy tym szelmowsko.
W reszcie nie wytrzymałam. 
- Okej - mruknęłam. - Skoczę tylko do pokoju się przebrać. Idziesz ze mną?
Skinął głową i raz ruszyliśmy w kierunku mojego pokoju.

Axel?
Brak weny :/

Od Axela do Genevieve

- Wszystko w porządku? - spytałem po chwili.
- Tak, jasne. - uśmiechnęła się lekko otrzepując z piachu.
- Wracasz już? - spytałem, pokręciła przecząco głową. - To chodź, mam pomysł. - Uśmiechnąłem się tajemniczo.
Zzłapałem dziewczynę za rękę i pociągnąłem w stronę boiska. Trening się już skończył i wszyscy rozeszli więc całe boisko mieliśmy dla siebie. Miała trochę nieodpowiednie buty, dlatego dałem jej z szatni.
- Spokojnie, Nowe. Nikt ich nie nosił, prosto z kartonu. Jak ktoś zapomni specjalnych butów to może sobie wziąć i zatrzymać. - wyjaśniłem - Oj no chodź nie bądź taka. - Uśmiechnąłem się przerzucając piłkę z dłoni do dłoni.

Genevieve?


niedziela, 18 października 2015

Od Genevieve - CD historii Axela

Uniosłam brwi, patrząc za odchodzącym chłopakiem. Nie mogłam się również powstrzymać i parsknęłam śmiechem. Eddie mi zrównał. To znaczy, po psiemu. Parsknął, faktycznie, ale to było raczej oburzone parsknięcie. Bez wątpienia uważał, że był głaskany stanowczo za krótko. Przewróciłam tylko oczami i klęknęłam obok niego, drapiąc go za uchem, a on zamerdał krótkim ogonkiem.
- Już możemy wracać? - zapytałam go, jednak Eddie był tylko psem, więc raczej nie liczyłam na odpowiedź. No, chyba, że odpowiedzią może być fakt, iż odbiegł ode mnie, a ja musiałam wstać i podbiec, by go dogonić. Uznał to najwyraźniej za wyzwanie i zaczął biec, a jako iż ja byłam na wysokim obcasach, było mi to totalnie nie na rękę. - Zwolnij! - krzyknęłam za nim, jednak ten nie słuchał. Pędził przed siebie dalej. Starałam się chociaż trochę dotrzymać mu kroku, jednak nic z tego. W pewnym momencie po prostu potknęłam się i wywróciłam. Za nim się obejrzałam, siedziałam już tyłkiem na ziemi, a Eddie był obok mnie, szczerząc się po psiemu. - Zły pies - burknęłam, podnosząc się i otrzepując z ziemi. - Możesz zapomnieć dzisiaj o swoim przysmaku - oznajmiłam, zdenerwowana. Na szczęście nikogo nie było, więc raczej nikt nie zobaczył mojego upadku. I bardzo dobrze. 
Przynajmniej tak sądziłam, bo po chwili usłyszałam cichy śmiech. Gdy się odwróciłam, dostrzegłam Axela w stroju sportowym. Domyśliłam się, że znowu musiał biec po piłkę, którą teraz trzymał w dłoniach. Prychnęłam cicho, ale ja również nie mogłam powstrzymać się ze śmiechem.
- Daj mi spokój - mruknęłam, uśmiechając się lekko.

Axel?

piątek, 16 października 2015

Od Axela c.d Genevieve

Podniosłem lekko rękę, w geście pożegnania. Gdy skończyłem czyszczenie Norbiego, udałem się do siodlarni po siodło, czaprak, owijki, nauszniki i ogłowie.
Wyprowadziłem go ze stajni i ruszyliśmy w stronę lasu a Aleks biegał kawałek przed nami. Wróciliśmy dopiero po kilku godzinach, po powrocie musiałem obmyć Norbiemu nogi wodą, ponieważ przez całą noc padało i zrobiło się niezłe błoto. [...] Wróciłem do akademii, wziąłem prysznic. Było już południe, więc czas było zbierać się na trening. Zarzuciłem na ramię plecak, wziąłem kask i ruszyłem w stronę garażów. Wsiadłem na swojego crossa i ruszyłem w stronę boiska. Gdy byłem na miejscu, wszedłem do szatni gdzie nie było jeszcze nikogo. Przebrałem się w spodenki, koszulkę, podkolanówki, korki i ochraniacze.
Wziąłem piłkę i ruszyłem na boisko gdzie zacząłem się rozgrzewać. [...]
- Axel, po piłkę biegiem! - krzyknął trener.
Wywróciłem oczami i ruszyłem w kierunku ścieżki leśnej, gdzie wyleciała piłka. Schyliłem się po nią, a gdy się wyprostowałem, przede mną stała dziewczyna ze stajni, Genevieve.
- O hej. - uśmiechnąłem się lekko, po tym, spostrzegłem mopsa stojącego obok nogi dziewczyny. - Fajny. - pogłaskałem go lekko po głowie, po tym posłałem dziewczynie uśmiech i ruszyłem w kierunku trenera, który czekał zniecierpliwiony na piłkę.

Genevieve?

Od Genevieve - CD historii Axela

Uśmiechnęłam się, patrząc jak koń Axela rży z zadowoleniem. To przypomniało mi, że moja towarzyszka ciągle cierpliwie czeka, aż wreszcie raczę poczęstować ją marchewkami. Bez słowa ominęłam chłopaka i udałam się w kierunku Abbadon. Byłam niemal pewna, że szczerzyła swoje końskie zęby w uśmiechu. Nie mogłam się powstrzymać i parsknęłam śmiechem. Świetnie. Teraz pewnie wychodziła na wariatkę.
- Jak się nazywa? - zapytałam, kiwając głową w kierunku konia Axela. 
- Norbi - przedstawił ogiera, klepiąc go po pysku. - A twój?
- Abbadon - zauważyłam, że uniósł brwi. - Wiem, że to dziwne imię. Jeśli chociaż trochę orientujesz się w biblijnym świecie to inaczej anioł zagłady, który ma zostać zesłany podczas apokalipsy. Nie to żebym była jakąś satanistką, czy coś w tym stylu - przewróciłam oczami. - Nie jestem zbyt religijna, lecz zwyczajnie interesuję się mitologią chrześcijańską. Jest naprawdę ciekawa, szczególnie część z apokalipsą.
- Tyle rzeczy może się kryć pod imieniem - mruknął z uśmiechem, który odwzajemniłam. - Często tu przychodzisz? Chyba wcześniej cię nie widziałem.
- Ja ciebie też nie, chociaż przychodzę naprawdę często - powiedziałam, wzruszając ramionami. - Cóż, ale w końcu się spotkaliśmy - pogłaskałam Abbadon, patrząc jak gryzie marchew. Kiedy skończyła, dała mi znać w jakiś koński sposób, że jest gotowa do drogi. - My już będziemy lecieć. Cześć - skinęłam głową na pożegnanie i wyszłam, trzymając jedną rękę Abbie. 

Axel?

środa, 14 października 2015

Od Axela do Genevieve

Dziś, tak jak od tygodnia planowaliśmy, razem z Norbim postanowiliśmy wyjechać na poranny teren, nieco dłuższy niż zazwyczaj. Przez pewien czas nie mogliśmy tego robić, gdyż doszło do załamania pogody, przez kilka dni padało a żaden z nas nie lubi moknąć. Szczotkowałem go właśnie, jednocześnie głaszcząc po szyi, Aleks siedział obok nogi ogiera grzecznie czekając aż wyruszymy. Gdy usłyszałem czyjeś kroki odwróciłem wzrok od grzbietu konia i skierowałem go w stronę dobiegających odgłosów. Dosłownie kilka sekund później moim oczu ukazała się dziewczyna o kasztanowych włosach, uśmiechnęła się do mnie miło, dlatego też odwzajemniłem gest.
- Hej. - odpowiedziałem po chwili.
- To twój koń? - spytała, kierując wzrok na kasztanka. Skinąłem twierdząco głową. - Jestem Genevieve. - przedstawiła się.
- Axel. - Zrobiłem to samo, odkładając szczotkę do skrzyneczki z rzeczami Norbiego.

Genevieve?